Wczoraj zgubiłam telefon (pierwszy raz w życiu!), zauważyłam to wieczorem, a rano już leżał koło mnie. Okazało się, że wypadł mi wczoraj na działce z kieszeni. Tata jechał tam akurat, znalazł i przywiózł mi. Wstałam o 13:30 (tak, tak, biję rekordy... -,-), ogarnęłam się, zrobiłam coś dla siebie (w końcu...), a teraz sprzątam. Od czasu do czasu mam takie przebłyski ;D Kuchnia ogarnięta, salon ogarnięty, łazienka ogarnięta, tylko coś swojego pokoju ruszyć mi się nie chce...
sprzątanie jest nudne, ale przynajmniej w domu jest porządek :)
OdpowiedzUsuń