Właśnie dopijam kawę (już prawie zapomniałam jak smakuje), chyba załapię się na troszkę popcornu strzelającego w kuchni :) i cza się będzie zainteresować tym tygodniem, rozrysować plan działania, zebrać materiały i atakować, bo bez walki nie ma szans na zwycięstwo. Kto polegnie? Ja czy szkoła? :D
(Tyyyyle chciałabym powiedzieć, wręcz wykrzyczeć, a potem wyszeptać .. ale nie mogę. Po prostu najzwyczajniej w świecie nie mogę. A kiedy tylko mam okazję, ktoś zakleja mi usta. I tak jest zawsze.
Można tęsknić za kimś, kogo się nigdy nie poznało i bać się stracić kogoś, kogo się nigdy nie miało?)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz